W pierwszych latach XX wieku, tradycje i nastroje związane z powstaniem listopadowym wciąż były bardzo żywe i bliskie ówczesnym twórcom. Jednym z nich był Stanisław Wyspiański, wspaniały dramaturg, spod pióra którego wyszły prawdziwe arcydzieła – piękne i jednocześnie bardzo trudne dramaty, opowiadające o polskiej historii narodowej.
Motyw powstania listopadowego jest bazą dla tryptyku dramatycznego napisanego przez Wyspiańskiego: Warszawianka (1898), Lelewel (1899) oraz Noc listopadowa (1904). Pierwsze dzieła skupiają się na krytyce apoteozy bohaterskiej śmierci i zapomnieniu tego, że wiara w zwycięstwo jest potrzebna.
Wyspiański Noc listopadową opiera na wydarzeniach nocy, w której wybuchło powstanie. Tworzy on jednak obraz wielowątkowy, budując przestrzeń do rozmaitych interpretacji. Łączy ze sobą wątki o charakterze historycznym i mitologicznym, pozwala, by dwa światy wzajemnie się przenikały. Próbuje scharakteryzować księcia Konstantego i jego stosunek względem Polski, zastanawia się też nad obrazem jego związku z żoną, Joanną Grudzińską. Wyspiański dokonuje ciekawego zabiegu, oddając inspirację powstania bogom greckim. Oprócz wielu postaci Nike (spod Salaminy, Cheronei, Termopil czy Troi) przywołuje również mitologiczne postaci Demeter i Kory.
„Wieki i kata, co przejdą,
Żyć będą ziaren tych treścią.
Ziemia rodzić będzie,
Kędy siew padnie zdrowy.
[…]
Pokoleniom ostawię czyny,
Po ojcach wielkich – wielkie wskrzeszę syny –
Kiedyś – będziecie wolni
[…]
Krwi przelanej nie zmarnię.
Krwią pola a role użyźnię
I synów z krwi tej dam – kiedyś – Ojczyźnie.”
Tym samym Wyspiański daje do zrozumienia, że ofiara, jaką ponieśli uczestnicy powstania z 1831 roku, nie była daremna, że – mimo wszystko – stanowi ona podstawę dla nowych, wolnych pokoleń, że krew poległych wyda kiedyś plony.
Noc listopadowa wypełniona jest oryginalną konstrukcją, można powiedzieć, że jest to dramat neoromantyczny. Dowodem bliskości z poetyką romantyczną jest nie tylko temat utworu (oparty na motywie rozrachunków narodowych i historycznych), ale i przenikanie się dwóch światów: fantastycznego oraz realistycznego, luźna kompozycja objawiająca się zmiennością miejsc akcji, czy łączeniem fragmentów epickich z lirycznymi.
Czytając dramat Wyspiańskiego dobrze jest uświadomić sobie, jak wiele do treści wnosi topografia Warszawy. W Nocy listopadowej próżno bowiem szukać tradycyjnego podziału na akty. Zamiast tego mamy coś na wzór tytułów rozdziałów – są to nazwy miejsc, w których w danym momencie toczy się akcja. Są to Łazienki i Park Łazienkowski, Belweder i aleje Ujazdowskie.
W każdym z tych miejsc ma miejsce wydarzenie, które może zdecydować o losach powstania. Paradoksalnie – najważniejsza scena dla losów zrywu narodowego nie odbywa się wcale w Belwederze, gdzie Seweryn Goszczyński i Ludwik Nabielak (wielcy uczestnicy powstania) wdzierają się na salony, co przeraża księcia Konstantego. Momentem kluczowym nie jest też wezwanie do rewolucji, które w Szkole Podchorążych rzuca Piotr Wysocki. O losie powstania – z woli Wyspiańskiego – decyduje gra w karty. W Teatrze Rozmaitości, Nike Napoleonidów namawia Chłopickiego, by zgodził się zostać wodzem powstania i gra z nim w karty, by rozstrzygnąć losy zrywu – Chłopicki przegrywa, walka zostaje przesądzona.
Wyspiański lubił posługiwać się motywem teatru w teatrze. Jako wprawny dramaturg żył sztuką teatralną, bez niej nie byłby sobą. Leon Schiller powiedział, że „[Wyspiański] był poetą dramatykiem, malarzem, rzeźbiarzem i konstruktorem, reżyserem i inscenizatorem, kierownikiem artystycznym teatru i jego ideologiem – w jednej osobie, że zgłębił całą umiejętność teatru i posiadł wszystkie jego rzemiosła, że żył dla teatru, z myślą o teatrze, że wszystko, czego się tknął, na czym oko jego spoczęło, stawało się teatrem, że teatr był dlań jedynym terenem wyżycia się, na jego deskach rozwiązywał najbardziej osobiste sprawy, a sprawy te były zawsze sprawami narodu”. Wnuczka twórcy, Dorota Wyspiańska-Zapędowska, mówi z kolei, że „Wyspiański żyje, bo jako kreator wielkiej sztuki narodowej umrzeć nie może”.